Różne takie :P
Rzabciowy zawrót głowy^^
Recent Entries 
19th-Sep-2009 10:08 am - Ameblo

   Yeah, now I'm the same user as the rest of my friends :)
http://ameblo.jp/rzabcia/  - feel free to add me. Hmmm... And yes, I know that I make so many mistakes, but my Japanese is very poor. Try to forgive me, please :)!

Advertisement

  Powinnam do tytułu dodać "O ile jakiś masz :/" Dobra, szczerze mówiąc, niech podniosą rękę osoby, które są całkowicie pewne, że mają przyjaciela... No, wiecie, takiego, który by za Wami w ogień skoczył, pomógł w potrzebie. Są takie osoby? To naprawdę zazdroszczę. Ja osobiście nie wiem, czy mogłabym tak o kimkolwiek powiedzieć. Zgadzam się z Aoi'm, który powiedział "Wydaje mi się, że przyjaciel to wcale nie człowiek, który mówi "Bądźmy przyjaciółmi". Po prostu nagle zdajesz sobie sprawę, że ciągle był przy tobie". A że ja jestem wiecznie samotna, to chyba o nikim nie mogę tego powiedzieć.
 Ktoś mi kiedyś doradzał, żebym "przystopowała" znajomość z pewną mieszkanką Wrocka, ale... Jeżeli tak zrobię, to kto mi zostanie? Chyba tylko raz byłam dla kogoś jedyną przyjaciółką, ale to już minęło. Teraz mam przynajmniej takie uczucie, chociaż wiem, że jest ono w dużej mierze po prostu urojone. 
  Myślę, że za bardzo szafuję słowem "przyjaciel". Tak naprawdę uważam, że człowiek może mieć tylko jedną osobę, na którą mógłby tak mówić. Reszta to nasi znajomi, bardziej nam bliscy lub nie.  Wiem, że to może... okrutne, ale prawdziwe. Jak możemy bowiem oczekiwać, że na całym świecie znajdziemy tak wiele bliskich nam osób, z którymi moglibyśmy wręcz porozumiewać się telepatycznie?
  A może piszę to dlatego, że sama miałam tylko raz taką prawdziwą przyjaciółkę? Może jednak człowiek jest w stanie mieć paru prawdziwych przyjaciół, ale mi sie po prostu to nigdy nie przytrafiło i jestem absolutnie pewna, że się nie przytrafi? Jestem bowiem z gatunku osób, które są gotowe bez wahania poświęcić się dla drugiego człowieka, więc może dlatego nie mam nikogo, kto byłby w stanie zrobić to samo dla mnie.
  Hmmm... Muszę przyznać, że ostatnio w takich chwilach zwątpienia znakomicie podtrzymuje mnie na duchu muzyka Miyavi'ego. Jest w nim jakaś pozytywna energia, która sprawia, że... A zresztą, nieważne- jak wszystko, co mnie dotyczy :P
20th-Jul-2008 10:47 am - Hurrra!
  Dostałam się na studia! Będę się uczyć historii, lol :)! Jestem taka happy, że masakra! A dodatkowo całkiem fajnie wyszła mi jedna rzecz, a mianowicie to :
http://www.4shared.com/file/55717899/509dd052/Wywiad.html?dirPwdVerified=1aec6930 - lol, nie :)?
  No i się dorwałam do jednego wywiadu z Aoi'm, a pewien fragment mnie zabił po prostu na miejscu. Jaki?
"-Haha. Jak myślisz, co inni członkowie o tobie sądzą?
Zastanawiam się. Naprawdę nie chcę pytać, a część mnie nie chce wiedzieć. Nie chcę, żeby myśleli o mnie źle.
(śmiech) Ale jesteś ostrożny, więc nie myślisz o takich sprawach czasem?
Często o tym myślę (śmiech). Z jakiegoś powodu Uruha oddalił się ode mnie ostatnio. Nie wiem, czy to dlatego, że jestem starszy, obaj gramy na gitarach czy coś. Oczywiście, kiedy pracujemy, dużo rozmawiamy, ale normalnie nie. Takie rzeczy mnie niepokoją (śmiech).
-Dziwne uczucie dystansu?
Tak, czy to ma coś wspólnego z naszymi grupowymi sesjami zdjęciowymi? (śmiech). Ale myślę, że jest w jakiejś nieosiągalnej przestrzeni.Wcześniej często dzieliliśmy pokój w hotelu, więc mogliśmy mieć rozmowy w stylu "Jak chcesz, żeby to brzmiało?" Teraz jednak zatrzymujemy się w różnych pokojach i nie rozmawiam z nim tak często jak z pozostałymi. Jestem samotny (śmiech).
-Dlaczego nie możesz z nim porozmawiać?
Nie ma o czym (śmiech). A on wygląda, jakby świetnie się bawił gadając z resztą. Myślę sobie "To nie fair!" (śmiech). Pewien czas temu, pomimo tego, że byłem zawstydzony, zawołałem go i spytałem jak podłączyć kable cyfrowe. Powiedział wtedy "Powinienieś zapytać po prostu elektryków" (śmiech).
-Wyglądasz na zawstydzonego.
Nie jestem gejem ani nic (śmiech).
-Nie pytałem o to (śmiech).
W każdym bądź razie osobą z GazettE, o której najczęściej myślę, jest pewnie Uruha ( I JAK JA MIAŁAM NIE MIEĆ SKOJARZEŃ :P?!)"
  Dobra, zapowiadam więc: KONIEC Z YAOI! Bo przez ten fragment to już nie powiem jakie myśli i wizje miałam w głowie... A pewna osóbka mnie jesio podjudzała, więc została stworzona nawet CHORA teoria, którą w końcu wyśmiałyśmy.
  Ale czy na pewno? Zastanawia mnie durny fakt: DLACZEGO AOI SIĘ ZAWSTYDZIŁ^^?
28th-May-2008 09:12 am - Rzabcia z Doliny Ruchawki
  Długi weekend mogę zaliczyć do gatunku tych udanych i to nawet baaardzo udanych. A dlaczego? Bo chyba niedługo będę mogła otworzyć szkołę masażu, dostałam kwiatka w czasie spaceru (który dumnie wisi mi na biurkiem:), wymyśliłam nowy sposób na wykorzystanie zwykłego pędzla, wzbogaciłam się o dwie dziurki w uszach, przekonałam się do azjatyckich horrorów, wyszła ze mnie masochistka, a w pewnym momencie nawet ekshibicjonistka i mogłam kogoś związać bandażami. A to pewnie i tak nie wszystko, wypisałam tylko to, cio mi teraz przyszło do głowy^^
  I jesio jedno: widok Słodyczki ujeżdżającej Syriusza... Niezapomniane przeżycie :)
  Aha: fajniutki brzusiek nie jest zUy, oooj tak^^

Advertisement

14th-May-2008 08:41 pm - Już po... :)
  Oczywiście po maturkach :P! Wyniki będą w czerwcu, więc póki cio mam wakacje takie małe. I się cieszę. Znam tylko wyniki ustnych :) Z anglika dostałam 17 punktów, a z polaka 19. Ha, jestem geniusz! Zwłaszcza, że prezentację maturalną dokończyłam w dzień egzaminu, a nauczyłam się jej w ciągu godziny :) Wiem, że jestem leń, ale w końcu nie poszło mi tak tragicznie, nie?
  Co do pisemnych: czuję, że zawaliłam rozszerzony WOS, polski poszedł średnio, anglik też, ale za to chyba wyniki z hiry nie będą takie złe. I teraz Rzabek tylko myśli: na jakie studia mnie przyjmą? Myślałam już nawet o historii, bo ponoć tam jest całkiem łatwo, a poza tym: przyznaję się bez bicia, że lubię uczyć się różnych dat, wydarzeń i takich tam. Historia mnie interesuje, ale czy aż tak, żeby ją studiować? I czy mnie przyjmą?
  Dochodzę do wniosku, że zastanowię się nad kierunkiem i moją szansą dostania się gdziekolwiek po dostaniu wyników :)
  Aha, na deser parę moich genialnych odzywek i takich tam :) Na ustnym angliku miałam opisać obrazek. Tak patrzę na niego, widzę jakiegoś faceta i...:"Ten mężczyzna wygląda na bezdomnego, bo... Nie widzę nigdzie jego domu". Na polskim mówię tę prezentację, w pewnym momencie się zacinam i stwierdzam tylko z uśmiechem :"Przepraszam, zacięłam się". A w brudnopisie z pisemnego anglika rąbnęłam taki duży napis :"KOCHAM WSZYSTKICH EGZAMINATORÓW" :P
5th-May-2008 02:01 pm - :P
  Dzisiaj Rzabek jest w dobrym humorku, więc wszyscy wychodzą na ulice i tańczą w deszczu, zrzucając z siebie ubrania, skacząc przez kałuże i promując ideę wolnej miłości :)! Eeee... Że niby słoneczko świeci? Zonk, ludzie, potańczcie nawet w jego promykach :P! Trochę inwencji twórczej, no! Gdzie ta sławetna polska, ułańska fantazja? Dziś prawdziwych ułanów już nie ma? A huzarzy jacyś się uchowali??
  Bo zdradzę Wam tajemnicę: uwielbiam huzarię! To takie moje zboczenie :) To chyba przez Sienkiewicza i wzruszanie się podczas czytania jego opisów bitew... A może to przez rodziców? "Oj, Elusia, nie było mocnych na polską huzarię!"- koniec cytatu :) To chyba takie rodzinne, dziwaczne zboczenie, hehe. A teraz ponoć ma powstać film o zwycięstwie Sobieskiego pod Wiedniem! Aaa, tam przecież ważną rolę odegrała nasz cudowna huzaria! Ja pójdę na ten film, na 100% ^^
25th-Feb-2008 08:08 am - Taaaak...
  Mam pytanie, które jest chyba retoryczne: fajniej jest dziabać kogoś w szyję czy samemu zostać dziabniętym? Zastanawiające, nie :)? I sama nie znam odpowiedzi... Oki, obie czynnności są równie przyjemne, nie umiem wybrać.  A nieudolny masaż robiony na zamówienie? Albo rozczesywanie zajebiście długich włosów? To też takie małe przyjemności :)
  Aha: pobudka o 6 rano, a potem... Jak ja miałam niby wstać, hę? Tak się do mnie pewna osóbka przytuliła, gdy tylko się ruszyłam, że normalnie wymiękłam. Musiałam przecież poleżeć z nią, nie? Jakbym wstała to by się obudziła, a spała taaaak słodko :) Więc czekałam cierpliwie, patrząc, jak rozczulająco można wyglądać w czasie snu. 
   Miłe słowko dla: Monisi <ai shiteru, skarbie! I to, że rano każdy włos sterczy mi w inną stronę wcale nie jest urocze :P!>, Marysi < kocham Cię i już, wiesz? Moja śliczna i zazdrosna j-sis> i tyle. 
PS. Wszyscy mi ostatnio FOCHy strzelają! A ja nie jestem facet i nawet przyjemności z tego nie mam, lol !

Advertisement

5th-Jan-2008 07:29 pm - Kompromis
  Ostatnio kompletnie nie chce mi się tu pisać, ale może kiedyś wena mi wróci :) Do tego czasu powinnam jednak coś wrzucić, żeby tak pusto nie było, nie? Niedawano obiecałam pochwalić się swoją "twórczością", więc wklejam tutaj jednego mojego ficka, który świetnie "zapcha" trochę miejsca :)

 

Ficzek )
23rd-Dec-2007 05:41 pm - A macie!

   Miałam podac swoje wyniki matur, nie? Nie poszło mi tak tragicznie jak myślałam :) Z podstaw moje wyniki to: polski- 66%, historia-62%, zaś rozszerzony anglik- 61%. Jak się przyłożę do nauki, to mam nadzieję, że uda mi się powalczyć o lepsze wyniki. A jak będę miała więcej procent, to zdobędę większe szanse na dostanie sie na wymarzone studia. Muszę się zabrać za siebie, oj muszę :)
  A dodatkowo dowaliłam sobie kurs japońskiego. Grupa, do której doszłam, zaczęła naukę jakiś miesiąc temu, ale mam nadzieję, że uda mi się ich dogonić. Byłam już na jednej lekcji i strasznie mi się spodobał sposób prowadzenia zajęć i atmosfera panująca na nich. Grupa liczyła na początku dwanaście osób, ale niektórzy odeszli i teraz jest tylko szóstka, a ze mną siódemka. Musi mi się udać ich dogonić! Nie dam się :P
 Aha: nie rozgryzłam tego sposobu zamieszczania różnych bzdetów, a nie chce mi się zamieszczać całego ficka tutaj, więc wklejam tu tylko link do strony, na której jest już całość (i od razu kryptoreklama forum, bo właśnie tam to jest :)):
http://www.j-music.pl/index.php?showtopic=786
  Jakoś ostatnio nie mam weny i nic mi się nie chce :(

14th-Dec-2007 01:35 pm - .
  Czasami sama siebie nie rozumiem. W jednej chwili mogę góry przenosić, by po sekundzie usiąść w kącie z oczami pełnymi łez. Teraz jestem akurat w nie najlepszym nastroju, ale i tak mi pewnie niedługo przejdzie. Wystarczy jakaś mała drobnostka i będę się cieszyć jak dziecko. A potem zamyślę się, zagryzę wargę i westchnę nad tym, że jednak fajnie nie jest.  Moje życie to jedna wielka sinusoida zmiennych nastrojów. W takich chwilach tak bardzo chciałabym się do kogoś przytulić i pozwolić, żeby mnie ktoś po główce pogłaskał. Ale nikogo takiego nie ma, więc muszę sama sobie radzić. I radzę. Jakoś. 
   Zawsze mam Rudiego, on mnie pociesza :) Jest już w tak okropnym stanie przez to moje ustawiczne przytulanie się do niego, że aż mi czasami go żal. Ale gdyby nie on, to wogóle bym samotna była. 
  Moja Lady: przez Ciebie chodzę i ciągle gadam "niah niah niah" :P
This page was loaded Dec 10th 2009, 3:30 pm GMT.